zawody 09.05.2006 7   kol.jpg
Polecamy:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Licznik odwiedzin:
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś:11
mod_vvisit_counterWczoraj:71
mod_vvisit_counterW tym tyg.:321
mod_vvisit_counterW ost. tyg.:572
mod_vvisit_counterW tym mies.:1685
mod_vvisit_counterW ost. mies.:2299
mod_vvisit_counterWszystkich:43489

Online: 6
Twoje IP: 38.107.179.243
,
Teraz: 2012-02-23 02:13
Strona główna Ciekawostki Historyczne

Nalot na Schweinfurt

Nalot na Schweinfurt

Schweifurt to małe miasto w Bawarii liczące w czasie II wojny światowej niespełna 60 000 mieszkańców, jednak jego rola i znaczenie dla przemysłu III Rzeszy była znacznie większa. Fabryki znajdujące się w mieście wytwarzały połowę łożysk kulkowych produkowanych w Niemczech. Były one kluczowym elementem dla produkcji pojazdów samolotów czy okrętów. Dlatego też miasto stało się celem nalotów strategicznych. Pierwszy z nich miał miejsce w sierpniu 1943 roku.

Plan bitwy powietrznej został opracowany przez generała - majora C. Eakera - dowódcę "Potężnej Ósemki", czyli 8 armii powietrznej USA oraz generała brygady L. Andersona dowodzącego bombowcami wchodzącymi w skład 8 armii. Plan skomplikowanej operacji zakładał atak dywersyjny, który miał odwrócić uwagę Niemców od głównego celu. W ramach dywersji 147 B- 17 miało dokonać nalotu na fabryki Messerschmitta w Ratyzbonie. Samoloty te miały przyjąć na siebie główny impet ataków obrony przeciwlotniczej. Z tego powodu miały być one osłaniane przez silną eskortę. Natomiast główne uderzenie z na Schweifurt miało zostać przeprowadzone przez 230 latających fortec. Miały one lecieć za poprzedzającymi je bombowcami i myśliwcami, co umożliwiłoby uniknięcie strat i ostrzału. W drodze powrotnej eskortę drugiej grupy miały stanowić myśliwce powracające z rajdu na Ratyzbonę.
Datę startu wyznaczono na17 sierpnia 1943 roku. Akcja jednak nie przebiegła zgodnie z założeniami sztabowców. Pierwsza grupa bombowców po starcie połączyła się z silną eskortą myśliwską a następnie wyruszyła w kierunku Niemiec. Do pierwszych starć z myśliwcami Luftwaffe i obroną przeciwlotniczą doszło już nad terytorium Francji i Belgii. Po przekroczeniu granicy Rzeszy ataki jeszcze nasiliły się.

Przez całą drogę do Ratyzbony alianci musieli odpierać silne ataki nieprzyjaciela. Na wysokości Akwizgranu myśliwce eskorty musiały wrócić do Anglii. Wtedy z pełną siłą uderzyła Luftwaffe. Pomimo ciężkich strat, bombowce wykonały zadanie, zrzucając ponad 300 ton bomb na zakłady Messerschmitta w Ratyzbonie.

Nalot można było uznać za skuteczny udało się uszkodzić wszystkie cele. Następnie samoloty zawróciły i udały się w kierunku lotnisk w Afryce północnej ponownie eskortowane przez alianckie myśliwce.

Tymczasem druga grupa 230 bombowców mająca wyruszyć na Schweifurt nie mogła wystartować z powodu złej pogody. Opóźnienie dało Niemcom czas na uporządkowanie obrony i przygotowanie się na nalot.
Gdy wreszcie bombowce wyruszyły, było już za późno na wykorzystanie elementu zaskoczenia. Przez całą drogę nad cel formacja była narażona na ataki myśliwców. Zaowocowało to zestrzeleniem 21 maszyn jeszcze przed dotarciem do strefy zrzutu. Kolejne 14 zostało zestrzelonych podczas powrotu do baz. Samo bombardowanie było nieskuteczne. Pożary zasłoniły cele i w efekcie jedynie niewielka liczba bomb trafiła w cel. Produkcja łożysk została obniżona jedynie o 35% i to na okres tygodnia.

Operacja pochłonęła w sumie 60 strąconych bombowców oraz wiele nienadających się do naprawy. Łącznie okazało się, że straty wyniosły jedną trzecią stanów wyjściowych obu grup. Nie udało się zrealizować wyznaczonych celów, a z powodu opóźnienia startu drugiej fali operacja nie została przeprowadzona należycie.

Można zatem uznać, że cała bitwa powietrzna zakończyła się porażką. Zapewne dlatego kolejnym zadaniem, jakie otrzymały załogi bombowców 8 armii, był nalot na Schweifurt.

 

Walka o tczewskie mosty – 1 września 1939 roku

Walka o tczewskie mosty – 1 września 1939 roku

Wiosną 1939 roku wydarzenia w Europie Środkowej toczyły się z zawrotną prędkością. W marcu wojska niemieckie zajęły czeską Pragę, Niemcy oderwali od Litwy Kłajpedę, zażądali Gdańska oraz eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez polskie Pomorze. W kwietniu Polska i Wielka Brytania podpisały dwustronny układ gwarancyjny, a kanclerz III Rzeszy Adolf Hitler wypowiedział polsko-niemiecki układ o nieagresji z 1934 roku. 5 maja polski minister spraw zagranicznych Józef Beck złożył w Sejmie deklarację w imieniu rządu zawierającą słynne już słowa, iż „my w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę”. Była to jednoznaczna zapowiedź nieugięcia się przed niemieckimi żądaniami, zapowiedź wojny.

Tymczasem w zaciszu niemieckich gabinetów powstał plan ataku na Polskę. „Fall Weiss” („Wariant biały”) – bo taki nadano mu kryptonim – zakładał marsz z trzech kierunków na Warszawę oraz odcięcie i zniszczenie większości polskiego wojska na zachód od Wisły. Jeden z kierunków ataku Wehrmachtu wiódł z północy – z Pomorza i Prus Wschodnich. Aby się powiódł, niezbędne było zajęcie polskiego „korytarza”. Istotną rolę w tym planie odgrywał Tczew – ważny węzeł kolejowy, leżący zaledwie kilka kilometrów od granicy z Wolnym Miastem Gdańskiem – a przede wszystkim jego mosty przez Wisłę: drogowy i kolejowy. Ten drugi był jedynym takim obiektem w promieniu kilkudziesięciu kilometrów (najbliższym był Most Fordoński pod Bydgoszczą). Jego znaczenie strategiczne polegało na tym, iż umożliwiał szybkie przemieszczanie wojsk i zapewniał komunikację III Rzeszy z Prusami Wschodnimi. Granica między Polską a żuławskimi terenami Wolnego Miasta Gdańska biegła środkiem nurtu Wisły, ale tczewskie mosty w całości należały do Polski.

W maju 1939 roku niemieccy sztabowcy rozpoczęli przygotowania do przedsięwzięcia pod kryptonimem „Aktion Zug” (Akcja „Pociąg”), którego najważniejszym celem było opanowanie mostów (zwłaszcza kolejowego) i niedopuszczenie do ich uszkodzenia przez wojska polskie. W wytycznych do „Fall Weiss” napisano, że most należy zdobyć podstępem. Plan popierali między innymi generał Fedor von Bock, dowódca atakującej Pomorze Armii „Północ”, i szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu generał Wilhelm Keitel. Keitel wspominał nawet o konieczności opóźnienia działań w Zatoce Gdańskiej, by nie zaszkodzić akcji w Tczewie[1]. Pojawiały się także sugestie, aby tczewskie mosty zająć poprzez desant z powietrza, przy udziale spadochroniarzy i szybowców desantowych. Pomysł ten jednak odrzucono. 19 sierpnia przedstawiono ostateczny plan. Zakładał on zajęcie mostów przez oddziały lądowe. Żołnierze ukryci w nadjeżdżających od strony Malborka cywilnych pociągach towarowych po wjeździe na stację mieli rozbroić Polaków i rozminować mosty. W razie paraliżu kolejowego żołnierze niemieccy mieli podjechać pod mosty cywilnymi samochodami. Atak miało wspierać lotnictwo oraz broń pancerna i artyleria.

Kierującym operacją został podpułkownik Gerhard Medem, dowódca saperów 1. Korpusu Armijnego w Królewcu. Pod jego wodzą znalazły się: batalion 1. pułku straży granicznej, batalion zapasowy piechoty, dwie baterie artylerii lekkiej, 41. batalion saperów, pociąg pancerny, batalion SS-Heimwehr „Gätze” z baterią dział 100 mm i 3. eskadra 1. pułku lotnictwa. „Grupę Medema”, wchodzącą w skład 3. Armii generała Georga von Küchlera, miały także wspierać oddziały SA, których zadaniem było opanowanie polskich przystanków kolejowych na trasie Malbork–Tczew, aby uniemożliwić polskim załogom poinformowanie tczewskich kolejarzy o akcji Niemców.

Więcej…

 

Z szabelką na pancerz - największy mit kampanii wrześniowej

Symbol sporządzony piórem włoskim, a nad wyraz zręcznie wykorzystany jako oręż przez Goebbelsowską propagandę, żyje do dziś w umysłach mieszkańców Europy i w niektórych kręgach ma się (o zgrozo!) dobrze. Co więcej, sami Polacy go podchwycili, starając się przekuć szaleństwo w heroizm.

Myślę, że warto zabiegać o prawdę polskiego września 1939 roku, dlatego w niniejszym artykule przedstawię rzeczywiste losy szarży pod Krojantami. Mam nadzieję, ze stanie się on zachętą dla Czytelników serwisu Konflikty Zbrojne, aby starali się obalać fałszywą wersję przeszłości, która mimo wytężonej pracy wielu historyków wciąż pokutuje w zbiorowej świadomości Europy, a także niestety i w kraju nad Wisłą.

Generał Stanisław Grzmot-Skotnicki

Zaczęło się na Pomorzu…
Koncepcja obrony wysunięta przez Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego nie przewidywała dłuższego zaangażowania sił polskich w obronę województwa pomorskiego. Mimo to powołana 23 marca Armia „Pomorze” z gen. dyw. Władysławem Bortnowskim na czele miała za zadanie zaakcentować bezkompromisowość państwa polskiego w kwestii obrony przynależności państwowej „korytarza”.

25 sierpnia powołano rozkazem dowódcy Armii „Pomorze” Grupę Operacyjną „Czersk” pod komendą generała brygady Grzmota-Skotnickiego, w sile: Pomorska Brygada Kawalerii, Pomorska Brygada Obrony Narodowej (4 baony ON: „Czersk”, „Kościerzyna”, „Starogard”, „Tuchola”), 2. baon ON „Gdynia”, 1. Baon Strzelców, kompania saperów KOP „Hoszcza” oraz 1. baterię 9. pułku artylerii lekkiej. Priorytetem działań Grupy Operacyjnej była obrona południowych pozycji Armii „Pomorze”. Siły przekazane pod dowództwo generała Grzmota- Skotnickiego za wszelką cenę miały nie dopuścić do nawiązania bezpośredniego kontaktu wojsk niemieckich, uderzających z Pomorza oraz Prus Wschodnich, na kierunku Chojnice-Czersk-Starogard-Tczew. W tym rejonie działań dyslokowano główne oddziały, w mniejszym zaś stopniu chroniono kierunek Kościerzyna-Tczew. W razie wymuszonego odwrotu, grupa generała Grzmota-Skotnickiego miała dokonać zniszczeń lokalnej infrastruktury, a następnie połączyć się z głównymi siłami obrony kraju na południu.

Gen Grzmot-Skotnicki z przydzielonych mu jednostek stworzył dwa oddziały wydzielone: OW „Kościerzyna” pod dowództwem podpułkownika Jerzego Staniszewskiego i Zgrupowanie „Chojnice” pułkownika Tadeusza Majewskiego. W zgrupowaniu „Chojnice” znalazł się 18. Pułk Ułanów Pomorskich. Pozostałymi jednostkami grupy były: 1. Batalion Strzelców, oddziały Straży Granicznej Komisariatu Chojnice i w Konarzycach, bataliony Obrony Narodowej „Czersk” oraz „Tuchola”, 1 dywizjon 9 pułku artylerii lekkiej, 2. bateria11 dywizjonu artylerii konnej oraz pluton kompanii saperów „Hoszcza”.

Więcej…

 
Więcej artykułów…
Polecamy ponadto:
  • pomoc.info - informatyka dla firm
  • Promocja AVG - polecamy!