Nalot na Schweinfurt
Nalot na Schweinfurt
Schweifurt to małe miasto w Bawarii liczące w czasie II wojny światowej niespełna 60 000 mieszkańców, jednak jego rola i znaczenie dla przemysłu III Rzeszy była znacznie większa. Fabryki znajdujące się w mieście wytwarzały połowę łożysk kulkowych produkowanych w Niemczech. Były one kluczowym elementem dla produkcji pojazdów samolotów czy okrętów. Dlatego też miasto stało się celem nalotów strategicznych. Pierwszy z nich miał miejsce w sierpniu 1943 roku.
Plan bitwy powietrznej został opracowany przez generała - majora C. Eakera - dowódcę "Potężnej Ósemki", czyli 8 armii powietrznej USA oraz generała brygady L. Andersona dowodzącego bombowcami wchodzącymi w skład 8 armii. Plan skomplikowanej operacji zakładał atak dywersyjny, który miał odwrócić uwagę Niemców od głównego celu. W ramach dywersji 147 B- 17 miało dokonać nalotu na fabryki Messerschmitta w Ratyzbonie. Samoloty te miały przyjąć na siebie główny impet ataków obrony przeciwlotniczej. Z tego powodu miały być one osłaniane przez silną eskortę. Natomiast główne uderzenie z na Schweifurt miało zostać przeprowadzone przez 230 latających fortec. Miały one lecieć za poprzedzającymi je bombowcami i myśliwcami, co umożliwiłoby uniknięcie strat i ostrzału. W drodze powrotnej eskortę drugiej grupy miały stanowić myśliwce powracające z rajdu na Ratyzbonę.
Datę startu wyznaczono na17 sierpnia 1943 roku. Akcja jednak nie przebiegła zgodnie z założeniami sztabowców. Pierwsza grupa bombowców po starcie połączyła się z silną eskortą myśliwską a następnie wyruszyła w kierunku Niemiec. Do pierwszych starć z myśliwcami Luftwaffe i obroną przeciwlotniczą doszło już nad terytorium Francji i Belgii. Po przekroczeniu granicy Rzeszy ataki jeszcze nasiliły się.
Przez całą drogę do Ratyzbony alianci musieli odpierać silne ataki nieprzyjaciela. Na wysokości Akwizgranu myśliwce eskorty musiały wrócić do Anglii. Wtedy z pełną siłą uderzyła Luftwaffe. Pomimo ciężkich strat, bombowce wykonały zadanie, zrzucając ponad 300 ton bomb na zakłady Messerschmitta w Ratyzbonie.
Nalot można było uznać za skuteczny udało się uszkodzić wszystkie cele. Następnie samoloty zawróciły i udały się w kierunku lotnisk w Afryce północnej ponownie eskortowane przez alianckie myśliwce.

Tymczasem druga grupa 230 bombowców mająca wyruszyć na Schweifurt nie mogła wystartować z powodu złej pogody. Opóźnienie dało Niemcom czas na uporządkowanie obrony i przygotowanie się na nalot.
Gdy wreszcie bombowce wyruszyły, było już za późno na wykorzystanie elementu zaskoczenia. Przez całą drogę nad cel formacja była narażona na ataki myśliwców. Zaowocowało to zestrzeleniem 21 maszyn jeszcze przed dotarciem do strefy zrzutu. Kolejne 14 zostało zestrzelonych podczas powrotu do baz. Samo bombardowanie było nieskuteczne. Pożary zasłoniły cele i w efekcie jedynie niewielka liczba bomb trafiła w cel. Produkcja łożysk została obniżona jedynie o 35% i to na okres tygodnia.
Operacja pochłonęła w sumie 60 strąconych bombowców oraz wiele nienadających się do naprawy. Łącznie okazało się, że straty wyniosły jedną trzecią stanów wyjściowych obu grup. Nie udało się zrealizować wyznaczonych celów, a z powodu opóźnienia startu drugiej fali operacja nie została przeprowadzona należycie.
Można zatem uznać, że cała bitwa powietrzna zakończyła się porażką. Zapewne dlatego kolejnym zadaniem, jakie otrzymały załogi bombowców 8 armii, był nalot na Schweifurt.






















