qk20.jpg
Polecamy:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Licznik odwiedzin:
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś:12
mod_vvisit_counterWczoraj:71
mod_vvisit_counterW tym tyg.:322
mod_vvisit_counterW ost. tyg.:572
mod_vvisit_counterW tym mies.:1686
mod_vvisit_counterW ost. mies.:2299
mod_vvisit_counterWszystkich:43490

Online: 7
Twoje IP: 38.107.179.244
,
Teraz: 2012-02-23 02:17
Strona główna Miejsca które nie znacie

Kokoszki – lager

Kokoszki – lager


Obóz koncentracyjny, filia obozu sztutowskiego, znajdował się naprzeciw dworca kolejowego. Więźniowie mieszkali w barakach z płaskim dachem. Teren obozu otaczało ogrodzenie z drutu kolczastego, zaś na rogach stały wieże drewniane strażnicze. Więźniów przebywało tu od tysiąca do dwóch tysięcy. Był to obóz tzw. przejściowy, w którym więźniowie przebywali czasowo. Nie było kontaktu więźniów z miejscową ludnością. Więźniów dowożono do Gdańska z Kokoszek pociągiem przez Wrzeszcz i Brętowo.

Informacje te podał Stanisław Patoła, który w czasie okupacji woził węgiel wozem konnym, lub – zimą – saniami z Kokoszek do cegielni w Bysewie. Więcej szczegółów na temat tego obozu znajduje się w książce Józefy Kraśnickiej pt. Zanim gdańskie Wyżyny wróciły do Polski

W połowie 1942 roku Niemcy założyli filię Stutthofu w Kokoszkach. Obóz nosił nazwę  SS-Ausenkommando Danzig Burggraben i mieścił się w wydzielonych barakach obozu jenieckiego Stallag   XXA. Przebywało tu jednocześnie około 1500 więźniów Stutthofu , w większości Zydów, ale byli w nim także Polacy, Włosi , Rosjanie, Niemcy. Zatrudniano ich w gdańskiej stoczni Schichau , a i w Nowym Porcie dokąd dowożono ich specjalnym pociągiem. Praca tych więźniów była bardzo ciężka. Przeważnie pracowali przy budowie okrętów wojennych i łodzi podwodnych. W obozie panował głód. Wskutek bardzo złych warunków sanitarnych występowały choroby epidemiczne. W rezultacie powodowało to  dużą śmiertelność wśród więźniów. Dziennie umierało tam po kilkanaście osób. Początkowo zmarłych w Burggraben chowano na Zaspie we Wrzeszczu, a później zakopywano w pobliżu obozu. 24 stycznia 1945 roku, w przeddzień ewakuacji, było w Kokoszkach 991 osób. Formalnie podobóz Danzig-Burggraben przestał istnieć 12 lutego 1945 roku, ale naprawdę przetrwał  do 23 marca, kiedy został wyzwolony przez wojska radzieckie

W styczniu 1945 roku, gdy wojska sowieckie zbliżyły się do Gdańska rozpoczęto ewakuację lagru Stutthof oraz jego filii. Obóz w Kokoszkach jednak istniał nadal. Trafiła do niego Żydówka Liba Dieferbrun, którą po zasłabnięciu w czasie „Marszu śmierci”  szczęśliwie, wraz z ośmioma chorymi Polkami przewieziono do Kokoszek. W Kokoszkach w tym czasie panował głód, brud, tyfus plamisty i brzuszny. Lekarz, więzień, Polak, pomagał chorym jak mógł, ale często był bezradny w tych warunkach. Bardzo chorych Niemcy wysyłali gdzieś „w stronę morza”, skąd już nie wracali. Śmiertelność była duża. Tymczasem zbliżał się front. Liba Diefenbrun vel Zofia Kwiatkowska doczekała w Kokoszkach wyzwolenia, które nastąpiło 23 marca. Przed tym jeszcze przeżyła bombardowanie, które nie oszczędziło obozu. W nocy z 20 na 21 marca bomba lotnicza spadła na barak sąsiadujący z kwaterą Liby  i zabiła wszystkie znajdujące się w nim kobiety. Dzień później cała hitlerowska załoga obozu uciekła, a po południu zjawili się pierwsi radzieccy żołnierze.

SS- Ausenkommando Danzig Burggraben , czyli podobóz Stutthofu w Kokoszkach został wyzwolony 23 marca przez oddziały 108 dywizji 65 armii radzieckiej. Dowódca tej dywizji, generał Piotr Teremow  w swoim pamiętniku z czasów wojny taki przedstawia obraz tego obozu w dniu wyzwolenia:

Oczom moim przedstawił się straszny widok. W lesie stało więcej niż dziesięć drewnianych baraków, ogrodzonych dwoma rzędami drutów kolczastych. Obok baraków były wykopane rowy długości dwustu metrów, głębokości cztery i szerokości trzy metry. Przeszło połowa tych rowów  była napełniona trupami tych więźniów, ułożonych szeregami z właściwą dla Niemców starannością w wykorzystaniu miejsca – jeden szereg głowami w jedną stronę, następny w drugą. Leżało tam wiele tysięcy ludzi . Wraz z grupą oficerów obejrzałem baraki, w których poniewierali się ludzie , szkielety na wpół obnażonych ludzi. W większości były to kobiety w różnym wieku, lecz zrównane ze sobą przez mękę – wszystkie one stały się staruszkami o nieuczesanych , siwych włosach. Większość nie mogła się już ruszać. Śladów strawy w obozie nie stwierdzono. Ludzie ci to byli Polacy, Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy, Francuzi, Rosjanie i przedstawiciele innych narodowości.”

I jeszcze inny fragment zapisu : „ Trupy, umierający ludzie i deski podłogi usłane były tłustymi wszami. Gdy się było przyjrzeć to na podłodze jakby kołysał się rozłożony muślin. Dla pozostających przy życiu więźniów zorganizowano natychmiastowa pomoc lekarską i sanitarną oraz dożywianie.

materiały  pochodzą ze strony http://www.kokoszki.org

 

Szaniec Jezuicki

Szaniec Jezuicki (niem. Jesuiterschanze) fort trapezowy  zbudowany przez Prusaków na krawędzi wysoczyzny w miejscu, które góruje nad Starymi Szkotami w Gdańsku. Dobrze zachowany stanowiący przykład wczesnego fortu wysuniętego tzw. szkoły nowopruskiej. Budowany w sposób eksperymentalny. Budowla ceglana z użyciem betonowych konstrukcji. Nazwa fortu nawiązuje do pobliskiego kolegium jezuitów przy kościele św. Ignacego oraz do wcześniejszych fortyfikacji wznoszonych w tym miejscu w XVIII i na początku XIX wieku.

Budowę fortu zaprojektowano tak, by służyła do obrony wzniesienia. Opanowane przez nieprzyjaciela mogło doprowadzić do ostrzelania Gdańska od strony południowej, w tym magazynów na Wyspie Spichrzów. Budowano go etapami, wielokrotnie zmieniając projekt w latach 1843-1868. Warownie wzniesione w 1867r. wykonano jako monolitowe obiekty betonowe, zaś magazyn na proch i laboratorium amunicyjne ze stopów stalowo-betonowych.

Fort kształtem przypomina trapez, dłuższą podstawą zbudowany w kierunku miasta. Ze wszystkich stron otacza go sucha, wysoka fosa, której skarpa i przeciwskarpa są całe murowane. W wale umieszczone są prochownie, laboratorium amunicyjne i warownie. Bocznej fosy broniły dwie kaponiery za strzelnicami w dwóch kondygnacjach, oraz galerie strzeleckie przeciwskarpy. Niestety nie zachował się magazyn prochowy w formie krzyżowej redity. Historia jego wykorzystania nie jest dobrze znana, lecz był pierwszym z dziesięciu fortów, które planowano wybudować w systemie gdańskiej twierdzy pierścieniowej. Obecnie teren jest zamknięty i planowane są rekonstrukcje budynków, a w przyszłości udostępnione mają być zwiedzającym. Ładne miejsce na spacer w letnie popołudnie.

 

Wycieczka po DAWNYM GDAŃSKU

Specyficzna atmosfera gdańska pozwala przenieść się w inną epokę... Tu zaś proponuję wyprawę do pięknego dawnego Gdańska i jego okolic, z okresu zniemczonego Wolnego Miasta (1921); sentymentalnej wyprawy w czasie; po mieście, którego w znacznej części już nie ma...

Przejazd   przez  granicę. Obywatel polski na przyjazd w granice Wolnego Miasta Gdańska potrzebuje tylko dowodu osobistego z  fotografią, natomiast nie jest potrzebna ani wiza Gdańska ani paszport  zagraniczny. Gdańska rewizja celna bagażu odbywa się w dworcowym urzędzie celnym w Gdańsku lub pociągu w Pszczółkach i w Sopotach . Polska rewizja celna bagażu przyjeżdżających z Polski odbywa się w Tczewie w budynku celnym na peronie, rewizja wyjeżdżających z Polski do Gdańska odbywa się w dworcowym urzędzie celnym. Każdy poddać się musi także rewizji osobistej ze względu na ograniczenia przy przewozie kruszców szlachetnych i pieniędzy. Podobna rewizja odbywa się także na stacjach pogranicznych w Gdyni dla przyjeżdżających z Wejherowa, w Starej Pile dla podróżujących z Kartuz i w Skarszewach dla linii do Pszczółek. Rewizji podlegają zresztą także podróżni jadący przez gdańskie terytorium z Tczewa do Gdyni , Pucka i Wejherowa i odwrotnie. Obecnie wolno zabrać z sobą z Polski do Gdańska tylko 1000 Mk. niem. i 3000 Mk. polskich. Kto chce zabierać większe sumy musi mieć pozwolenie banków dewizowych  na  wywóz.

Dworce kolejowe: Główny (Hauptbanhof) przy Stadtgraben, obok hala dla pociągów lokalnych. Tamże wydają posyłki pośpieszne.  Dworzec towarowy (Guterbanhof) przy ul. Toruńskiej (Thornschegasse) obok Motławy. Pociągi podmiejskie kursują do Sopot, Pruszcza, Nowego Portu i Brzeźna. Na przedmieściach dworce dla pociągów lokalnych we Wrzeszczu (Banhofstrasse), w Nowym Porcie, Nowej Szkocji i w Brzeźnie. Dworzec kolei wązkotorowej (Kieinbahnbanhof) na Żuławy Gdańskie do Tiegenhofu, Steegen, Giemlic itd. przy Langgartentor.
Przystań parowców osobowych przy Zielonym Moście. W szczególności parowce do Nowego Portu i Ujścia Wisły (Westerplatte) odchodzą z pod Zielonej Bramy, na Helę z pod Johanistor (w zimie raz dziennie, w lecie dwa razy dziennie), do Królewca (we wtorek czwartek i sobotę o 7-ej rano) z Długiego Mostu, do Elblągu przez Tiegenhof z Hopfengasse 11, do Królewca przez Fryjską zatokę z Szaferei.

Więcej…

 
Więcej artykułów…
Polecamy ponadto:
  • pomoc.info - informatyka dla firm
  • Promocja AVG - polecamy!